to Diaz, i zabieramy go na przesłuchanie?

pokłoniła w pas majestatycznemu miastu, a ściślej – jego oświetlonemu nadbrzeżu, jako że
świat został tak uporządkowany jak papiery na blacie jego biurka.
nie tyle uderzała, ile leciutko muskała błyszczący zad anglika szpicrutą, a w lewej ręce
Jeszcze tydzień, najwyżej dwa i umrze – przypomniała sobie Lisicyna słowa lekarza i
Cichutko skrzypnęły przezroczyste, prawie niewidoczne drzwi i w twarz wchodzącej
zanadto.
przez wieki kurzem?
psychozy mistycznej, powszechnie spotykanej nawet wśród ludzi bardzo wykształconych, na
agresywnych dzieci. Znasz te sprawy. Myślałaś o nich. I jeszcze długo po zakończeniu
Posiedziawszy tak przez jakąś minutę, przewielebny znów otworzył błękitne oczy, w
podeszła pani Natalia. Wyglądała poważniej, a lekkomyślny kapelusik zastąpiła postną czarną
zebrani wokół telewizora miejscowi podnieśli z zaciekawieniem wzrok. Łysiejący barman
– Nie powinnaś o tym wiedzieć. Idź sobie. O tym, co tu widziałaś, nikomu nie opowiadaj.
W salonie przygotowała jeszcze jedną niespodziankę, na wszelki wypadek. Potem

Diaz nie ścigał ludzi po to, by z nimi pogawędzić. Ci, do których

umierają ze strachu. Połowa rodziców przybiegłaby tu zaraz ze strzelbami i podziurawiła cię
37/86
zalesionymi wzgórzami – zapewne tej samej, którą tydzień wcześniej szedł od doktora

miłość do Ojczyzny oraz pewnej Agnieszki.

podejrzewała męża o zdradę, on podejrzewał ją dokładnie o to samo.
wystarczająco blisko, bo Diaz złapał ją lewą ręką za prawy nadgarstek
To był Justin. I wyglądał zupełnie jak David.

składanym metalowym krześle w biurze zespołu dochodzeniowego. Zaciskała leżące na

Diaz obejdzie samochód, otworzy jej drzwi i pomoże wysiąść.
chciało jej się wychodzić z samochodu. Otworzyła drzwi auta i
- Wyglądasz na zmęczoną - odparł bez ogródek, pomijając etap